Wystawa fotografii Agnieszki Chylak

obrazek

Czy samochody rodem z PRL-u, „duże" fiaty, maluchy, polonezy itd. to już zabytki, czy jeszcze „graty na chodzie"? Czy warto walczyć o ich przetrwanie i zachowanie dla przyszłych pokoleń? Zdania mogą być różne, ale zapewne większość z nas nie zaprzeczy. Tak - warto do nich dokładać, warto troszczyć się o takie pojazdy, nawet, jeśli czasy ich świetności przeminęły. Jest ich coraz mniej i za kilkanaście lat pewnie tylko egzemplarze muzealne przypomną nam o ich istnieniu. Nie czekając aż ten moment nadejdzie odwiedziliśmy Muzeum Motoryzacji na Ochocie (Oddział Muzeum Techniki) przy ul. Filtrowej 62, gdzie otwarto wystawę fotografii p. Agnieszki Chylak pt. Druga młodość pojazdów FSO. Autorka prezentuje różne modele samochodów z okresu tzw. PRL, które swoje istnienie i przetrwanie w całkiem dobrej kondycji technicznej zawdzięczają prawdziwym pasjonatom motoryzacji: od siermiężnych syrenek do ostatnich, podrasowanych polonezów schodzących z taśmy już w początkach lat 90. Prawie każdej fotografii towarzyszy także dokładny opis pokazywanego auta (rok produkcji, wyposażenie, dokonane zmiany itd.). Jednym słowem - prawdziwa uczta dla hobbystów, a i mniej zorientowani w zawiłościach technicznych widzowie znajda coś dla siebie. Muzeum Motoryzacji, które samo może pochwalić się sporą liczbą oryginalnych egzemplarzy, rozpoczęło tą wystawą cykl zdarzeń poświęconych technice motoryzacyjnej. Zobaczmy, co o wystawie i swojej przygodzie z aparatem fotograficznym opowie sama autorka.

 

obrazek

Skąd u  Pani - osoby młodej - zainteresowanie motoryzacją rodem z PRL? Czy ma Pani w tej materii jakieś osobiste doświadczenia?

Agnieszka Chylak: Pomysły na fotografie są wszędzie, trzeba tylko troszkę poszukać. Dlaczego samochody z PRL-u?! To dość długa historia, rozpoczyna się jakieś 5 - 6 lat temu. Wtedy właśnie poznałam ludzi, których zainteresowaniami były i są auta z tego okresu. Dziś ci są moimi przyjaciółmi. Spotykamy się na zlotach i innych imprezach hobbystów i miłośników samochodów sprzed kilkudziesięciu lat. Jeżeli zaś chodzi o moje własne doświadczenia, to kiedyś rodzice mieli auto z FSO [Fabryka Samochodów Osobowych], i to chyba wszystko! Obecnie moja „druga połówka" interesuje się motoryzacją i autami, w tym również pojazdami zabytkowymi. Myślę, że kiedyś będziemy posiadali własny pojazd z tamtego okresu i wtedy zapewne moje doświadczenia się wzbogacą. 

Jak powstał pomysł uwieczniania fiatów, polonezów i innych tego typu aut na fotografii? Wydaje się, że to bardzo „męski" temat.

AC: Zgadza się - samochody do głównie  hobby dużych chłopców.  O moich znajomych ich pasjach już wspomniałam.  A sam pomysł na „portretowania" aut?  Powstał chyba jako pragnienia uwiecznienia naszej rodzimej motoryzacji  - jakkolwiek byśmy ja oceniali - aby wspomnienie o niej nie uległo zapomnieniu. Jak wiadomo, dziś fabryka FSO boryka się z poważnymi problemami. Typowego polskiego auta już nie produkujemy, dlatego chcę, aby coś po tych polskich fiatach i polonezach pozostało. Choćby te zdjęcia, które stają się pamiątką ze spotkań hobbystów - i to zarówno dla mnie, jak i właścicieli pojazdów, którzy wciąż są dumni ze swoich czterech kółek. Na marginesie dodam, że zdjęcia powstawały głównie na ogólnopolskich zlotach pojazdów FSO organizowanych przez Stowarzyszenie FSO AUTOKLUB.

Czy trudno fotografować takie obiekty, jak samochody, ich wyposażenie, wnętrza, silniki?

AC: Wszystko zależy od podejścia. Zawsze trzeba mieć pomysł na konkretne ujęcie, zrobienie zdjęcia lusterka samochodowego z innej perspektywy niż standardowej (na wprost) może dać ciekawszy efekt. Nieco żartobliwie mogę powiedzieć, że fotografowanie aut  i innych pojazdów jest odrobinę łatwiejsze niż ludzi, gdyż auta nie grymaszą. Z drugiej strony są za to trochę statyczne. Człowiek zawsze może się ustawić do zdjęcia inaczej, przyjąć różne pozy. Ale jak wspomniałam, pokazanie elementów auta z różnych perspektyw daje dużo ciekawszy efekt na zdjęciu i dużo więcej frajdy dla fotografa.

Rozumiem, że  o fotografowaniu moglibyśmy rozmawiać bardzo długo...

AC: Prawie każdy z nas ma jakąś pasję. Moją jest fotografia. Lubię robić zdjęcia wszystkiego; jakbym mogła, to bym się nie rozstawała z aparatem!  Każda rzecz, każdy obiekt może być ciekawym modelem do robienia zdjęć. Ważne jest, aby człowiek robił to, co lubi najbardziej, co przynosi mu frajdę i satysfakcję. Czy fotografuję auta, naturę, czy też inne obiekty  - zawsze eksperymentuję, staram się, aby zdjęcia były ciekawsze i niesztampowe. Warto oddać się swojemu hobby.

Dziękuję za rozmowę [rmk]


Urząd Miasta Warszawy Boris Centrum Wolontariatu Urząd Miasta Warszawy