Na Ochocie pracujemy z rodziną
Z Hanną Gęściak-Wojciechowską, wiceprzewodniczącą Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych m.st. Warszawy, przewodniczącą Rady Dzielnicy Ochota, specjalistką ds. rozwoju ruchu abstynenckiego, rozmawia Maciej Zdziarski
Maciej Zdziarski: Chciałbym porozmawiać z Panią o Ochockim systemie Pomocy Rodzinie z Problemem Alkoholowym. Skąd pomysł, aby stworzyć takie systemowe rozwiązanie?
Hanna Gęściak-Wojciechowska: Pomysł narodził się z analizy programów profilaktycznych. Pracując w dzielnicowym zespole ds. rozwiązywania problemów alkoholowych i opiniując te programy, doszłam do wniosku, że brakuje działań skierowanych do całej rodziny. Są programy adresowane do dzieci, do uzależnionych, do osób współuzależnionych czy do DDA, ale nie ma kompleksowej pomocy dla rodzin. Każda ze służb zaangażowanych w rozwiązywanie problemów alkoholowych - mam na myśli pracowników socjalnych, starz miejską, która ma swój wydział profilaktyki, zespół rozwiązywania problemów alkoholowych, stowarzyszenie, które prowadzi klub abstynencki - wszystkie te podmioty działają oddzielnie i nikt nie zajmuje się rodziną z problemem alkoholowym jako całością.
Dlaczego tak jest?
Myślę, że praca z rodziną jest trudna, a łatwiejsze pomysły są bardziej pociągające. Wszyscy najchętniej zajmują się dziećmi, bo to jest takie ładne i medialne. Dzieci z rodzin z problemem alkoholowym często są pretekstem do wykorzystania pieniędzy z tzw. korkowego, do finansowania oferty zagospodarowania czasu wolnego. Rzecz w tym, że dziecko, po najwspanialszych nawet zajęciach wraca do rodziny, do świata, w którym musi zmagać się z problemami.
Może tylko tyle można zrobić? Finansować zajęcia sportowe, organizować świetlice...
Myślę, że można zrobić więcej i Pan też świetnie wie, działając na rzecz rodziny. Oczywiście, te działania, o których mówiłam, dotyczące dzieci, są słuszne. Jeśli odciągamy dzieci i młodzież do myślenia o problemach, czekających do w domu i zapewniamy im możliwość spędzenia czasu wolnego w bezpiecznym miejscu, to na pewno postępujemy właściwie. Problem w tym, że dość dobrze znam takie miejsca, gdzie przychodzą dzieci z problemem alkoholowym. Dzieci te poddawane są pewnej opiece, obróbce edukacyjnej, a później musza radzić sobie w domu, gdzie nie ma zasad, tatuś bije mamusię i dzieją się różne niefajne rzeczy. I w związku z tym przyszło mi do głowy, że pora zaprosić tych rodziców do wspólnego spędzania czasu z dziećmi. Mam za sobą takie doświadczenia z turnusu rodzinnego, w którym wzięły udział rodziny z problemem alkoholowym. Niektóre żony uzależnionych miały okazję pierwszy raz w życiu uczestniczyć w zajęciach terapeutycznych.
Chciały pojechać na taki turnus?
Na początku nie chciały, bo one przecież nie mają żadnego problemu i po co w ogóle jest im to potrzebne? Po zajęciach okazało się, że znalazły dla siebie bardzo fajne miejsce do wyrażenia swoich uczuć, emocji i potrzeb. Skutek tego jest bardzo dobry.
Zdaję sobie oczywiście sprawę z trudności, która polega na tym, że jeśli w rodzinie jest osoba uzależniona, czynnie pijąca, to wiadomo, że nie można zaprosić całej rodziny i podpitego tatusia do edukowania. Można jednak pracować z całą reszta rodziny. Pomagać jej w radzeniu sobie z sytuacją. Często taka pomoc staje się pierwszym krokiem do motywowania osoby uzależnionej, by rozpoczęła terapię.
Warto pracować z rodziną, niezależnie od tego czy pijący członek tej rodziny szuka pomocy w rozwiązywaniu problemu alkoholowego?
Mój pomysł jest taki, że oczywiście musimy zająć się osobą uzależnioną i zmotywować ją do podjęcia leczenia. W momencie, kiedy osoba zostaje zmotywowana i podejmie leczenie, wtedy jednocześnie należałoby zająć się rodziną. Już są takie przykłady na Ochocie, że prowadzona jest terapia rodzinna w domu. To nie może odbywać się na zasadzie: przyszłam panią wyedukować, bo pani powinna to i tamto. Nie wolno zakłócać prywatności i sfery prywatnej. Trzeba po prostu mieć propozycję dla matki z dziećmi, kiedy mężczyzna jest w trakcie terapii i dla rodziny oznacza to zupełnie nowa sytuację. Staramy się zapewnić taka ofertę na czas leczenia osoby uzależnionej, a potem włączenia jej do wspólnych zajęć. Taka rodzina uczy się nowych, zdrowych zachowań. Jej członkowie odbudowują relacje i ufność wobec siebie nawzajem.
Proszę zauważyć, że nawet w rodzinach, gdzie nie ma problemu alkoholowego pojawiają się problemy związane z brakiem czasu na takie bycie razem. Za mało jest propozycji wspólnego spędzania czasu rodziców z dziećmi. U nas jest taka tradycja, że dzieci gdzieś wysyłamy, fundujemy nową grę do komputera...
I cieszymy się, że jest spokój.
I cieszymy się, że jest spokój, a potem jesteśmy zdziwieni, że dziecko wzięło sobie dopalacze lub w inny sposób poradziło sobie z emocjami, bo nie ma z kim rozmawiać.
Zdaje sobie sprawę, że jest to bardzo długi proces i nie będzie to łatwe, ale jestem przekonana o słuszności takiej drogi. W stowarzyszeniu, które prowadzi na Ochocie klub abstynencki, są przykłady, że przyciągnięcie całej rodziny atrakcyjną ofertą zdecydowanie poprawia sytuację rodzinną. Relacje dziecko - rodzice są lepsze i wyniki dzieci w nauce też od razu się poprawiają.
Eksperci podkreślają, że jednym z najskuteczniejszych oddziaływań profilaktycznych jest strategia wzmacniania umiejętności wychowawczych!
Wielokrotnie jestem świadkiem realizacji takich programów, kiedy wręczamy paczki na święta, tornistry na rozpoczęcie roku szkolnego, wydajemy na to mnóstwo pieniędzy. Takie rozdawnictwo niczemu nie służy. Trzeba przygotowywać takie propozycje, aby rodzina z problemem alkoholowym mogła odnieść konkretną korzyść, zobaczyć jak fajne może być przebywanie ze sobą, rozmowa, bliskość.
Czy ochocki system, od którego zaczęliśmy rozmowę, to dziś tylko idea czy już konkretne działania?
Na Ochocie Ośrodek pomocy Społecznej ściśle współpracuje ze stowarzyszeniem prowadzącym klub abstynencki. Działa klub dla dzieci i młodzieży, który bardzo często organizuje imprezy wspólne. Trafiają tam rodzice. Wiedzą, że mogą przyprowadzić swoje dziecko i ono będzie bezpieczne.
Stowarzyszenie oferuje pomoc prawnika czy pracownika socjalnego. Niekoniecznie w Ośrodku, bo wiele osób wstydzi się tam pójść. Robimy wszystko, by każdy, kto tego potrzebuje, mógł skorzystać z pomocy.
--
[Autorom wywiadu dziękujemy za udostępnienie materiału]

















